czwartek, 10 lutego 2011

Krótka historia pewnego zapyziałego stołka

Czasem trudno jest mi się z czymś rozstać. Czasem widzę ogromny potencjał w rzeczach, które dla innych są zbędnym kłopotem. To moje drugie podejście do odnowienia starego mebla.

Stołek pozostał w naszym mieszkaniu po byłych właścicielach. Służył nam dzielnie podczas remontu, a potem zapyział. Stanął gdzieś w kącie i marzył o czasach swojej świetności, która była równie odległa jak czasy cerat* na stole... Żal było mi go wyrzucić, a komu miałabym go oddać? Postanowiłam go ożywić i zrobić z niego użytek.
Czy udało mi się tchnąć w niego nowe życie?


Coś mi mówi, że stołek jest bardzo szczęśliwy w swym nowym outficie ;)






* do cerat nic nie mam, zamierzam nawet niebawem zakupić pewną :)

19 komentarzy:

  1. pozazdrościć mu wdzianka:)
    A tak na poważnie, to ciekawy i bardzo fajny pomysł na odnowienie stołka :)
    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze mu w tych jasnych kolorach, zupełnie inny stołek! taki optymista! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj udało Ci się :) piękny z niego taborecik :) i jeszcze w takich świetnych kolorkach :) gratuluje pomysłowości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jasne że ci się udało, jak doktor wyleczyłaś go ze starości...piękny jest!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest świetny! I idealnie pasuje do pokoiku mojej córeczki!;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Spryciara z Ciebie - stołek stał się cudny! Może to początek czegoś nowego... ? Pomyśl...

    OdpowiedzUsuń
  7. no stołek po liftingu wygląda okazale, chirurg by lepiej nie zrobił

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie miło mi czytać Wasze komentarze:) dziekuję:)))

    Aniu, dziękuję, inspirację znalazłam kiedyś w sieci:)

    Enchocolatte, optymista, a jakże!

    Wiewóro, kolory zdecydowanie "moje" jak na takie wdzianka;)

    Asiu, ładnie to ujęłaś:)

    Dragonfly, muszę mu poszukać jakiejś lampki towarzyszki;)

    Aga, do Alkowego też będzie pasował (kiedy wreszcie będzie skończony...) ale marzy mi się stolik nocny w sypialni:) Zachęcam do szydełka:)

    Ewelajna, myślę, myślę i to intensywnie... :) Ten blog, choć kulejący, to taki mały począteczek:)

    Miłego wieczoru! I jeszcze raz dzięki za miłe słowa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Balbina, hehe podoba mi się Twoje zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To może podrzucę Ci mój stołek? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany, jest genialny!!! W trakcie czytania, żal mi się go zrobiło ;) i cieszę się, że ocalał- i to w takiej formie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Raincloud, mi też go było żal, pewnie zginąłby śmiercia naturalną, ale ocalał:) nadal nie ma swojego miejsca, ale stoi i ładnie wygląda :) cieszy oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piegowata, cudo! Strasznie w moim stylu ten stołek :) Pasuje pięknie do pięknej podłogi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu, dzięki:) taki stołek łatwo podrasować;) zachęcam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyznam chyba miłość kobiecie!!
    Zakochałam się w twych szydełkowcach!!
    Cudo!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę przestać się zachwycać, chyba wrzucę sobie twoje prace na tapetę :P

    OdpowiedzUsuń
  17. brzydkie kaczątko w łabędzia :))))

    OdpowiedzUsuń