piątek, 26 lutego 2016

Byle do przodu...

By stale się rozwijać, nie porównywać się z innymi, wyznaczać sobie realne cele i uczyć się czegoś z każdą porażką.
O tym jest ta skarpeta...
Serio ;)




cdn.


wtorek, 17 listopada 2015

Kolaż 2015 :)


Z małym poślizgiem... w końcu jest:) Nasze małe, kolorowe dzieło :D
Ogromnie Wam dziękuję! I cieszę się, że nie tylko ja mam na ich punkcie bzika ;)

***

 ***
1. Lidia Korczyńska
2. Creative Paruparo
3. Martyshka
4. Anutek 115
5. Piegowata
6. Marielle
7. Klaudia
8. Matuszka&Jaguszka
9. Agata Kołodziejska
10.@iwonak35
11. JIM Girls

***

I jak zwykle - wszystkich tych, którzy jeszcze nie zaczęli swojej przygody z włóczkami - OGROMNIE ZACHĘCAM!!! 
Jeśli nie zdążyliście dosłać swojego zdjęcia, jak zwykle kolaż pozostaje otwarty :)

Uściski!
A.

środa, 28 października 2015

Happy People!

 Kolor na głowie zdecydowanie dodaje energii!




To mój pierwszy szydełkowy koc, który jest dla mnie bardzo cenny. Ogromna lekcja dla mnie. Jest krzywy, kwadraty są nierówne, od spodu zszyty na okrętkę zieloną włóczką (sic!). Ale jest. Cieszy oko:) Od lat zachęcam wszystkich do spróbowania swoich sił w szydełkowaniu, bo to naprawdę świetna sprawa!

Spróbuj!
Kiedy jak nie TERAZ!
 


-------
Udanego dnia!
-------

A.

czwartek, 22 października 2015

Nadszedł już czas... kolorowego szaleństwa :)



Wszędzie już to napisałam, ale zostało mi jeszcze to najważniejsze miejsce. Ten blog :)

Kiedy trzy lata temu robiłam swoje pierwsze szydełkowe żołędzie nie przypuszczałam, że wpadnę po uszy. Patrząc tak całkiem trzeźwo z boku mogę wydawać się lekko dziwna produkując wieczorami spore ich ilości. Tyle, że dla mnie to już nie kwestia kolorów, ich łączenia... ja je po prostu uwielbiam i jestem totalnie uzależniona od ich szydełkowania. Przekazuję je dalej świat, robię zapasy na prezenty dla znajomych bliższych i dalszych i one zawsze cieszą Kogoś. To mnie relaksuje, cieszy i to jest mój sposób na niemarnowanie czasu, podczas seansów filmowych ;) Przez te lata dostałam od Was mnóstwo maili, o tym, że dzięki żołędziom zaczęłyście przygodę z szydełkowaniem, że coś Was zainspirowało, że nie macie zamiaru przestać i nawet gdy ja nic nie pisałam, Wy pisałyście do mnie. Czasami słowa trafiały w punkt (dziękuję Jarecka!) i mimo wiecznego osławionego już niedoczasu i ja zakasałam rękawy i coś napisałam ;)
Może Wam się wydawać, że jestem już nudna z tymi żołędziami, ale szydełkowanie ich trzyma mnie czasem w pionie ;) A radość jaką dostaje w zamian za nie daje mi ogromnego kopa i motywuje do... dalszego ich dłubania ;)

Dlatego z ogromną przyjemnością chciałabym Was zaprosić do wzięcia udziału w kolejnej odsłonie naszego kolażu (to już czwarty raz!).  
Jeśli dysponujecie odrobiną czasu, jednym szydełkiem, włóczką... to nie zastanawiajcie się, najpiękniejsze czapeczki żołędziowe właśnie spadły z drzew. A uwierzcie mi - można z nich wyczarować kolorowe cuda! Wystarczy spojrzeć na nasze poprzednie kolaże, które znajdziecie TU. A może chcecie pokazać jak żołędzie, które już macie prezentują się w Waszych domach? Chodźcie i kolorujcie świat razem z nami!

Na Wasze zdjęcia czekam do 14 listopada 2015 ślijcie je na adres piegowata.agnieszka@gmail.com :)  

Jeśli potrzebujecie inspiracji to z pewnością znajdziecie ją TU 
Potem szybko szydło w dłoń i wskakujcie TU 


My w tym roku popłynęłyśmy totalnie jeśli chodzi o zdjęcia żołędziowe ;) 
Jak zwykle moja Asystentka rulez!










Czekam na Was z niecierpliwością :)

Lots of Love
-----
A.

poniedziałek, 12 października 2015

Jesień, chusta i dobra energia


 Najpiękniejszy czas w roku właśnie trwa, a może już zaczyna odchodzić w niepamięć... Zanim na dobre zimno rozpanoszy się po kątach podsyłam kilka słonecznych (jeszcze) kadrów...

Zdjęć milion, bo taka była wena moja i Jej ;)

 
 










Zdecydowanie moje ulubione :D



------
A.
 

niedziela, 4 października 2015

Into the woods...


W głowie mam milion pomysłów. Na drutach dwa rozpoczęte swetry, niedokończone czapki, sprute rękawiczki... i tylko te żołędzie wychodzą masowo spod moich rąk ;) Możecie się śmiać, możecie drwić, ale w życiu nic tak mnie nie odstresowywało jak one. I tak bardzo cieszą oko!
Trzy lata temu wstawiłam TUTAJ żołędziowy tutorial i może i zaniedbałam bloga, może i pojawiam się i znikam... ale kolaż i w tym roku musi być ;)

Kto jest za łapka do góry!

Tymczasem zostawiam Was z kilkoma dzisiejszymi zdjęciami. Tak po prostu, bo to był fajny dzień :)










Lots of Love
-------
A.

poniedziałek, 28 września 2015

Dinozaur. I mój pierwszy sweter.


Dinozaur -  to o sobie pomyślałm tydzień temu, kiedy usilnie chiałam dostać się w moje stare kąty (blogowe) i wylewałam z siebie siódme poty myśląc jakie to było hasło, i dlaczego loguję się z gmaila i takie tam. Serio. Zapomniałam już jak to się robi.
Ten blog też już niczym dinozaur kroczy w jakąś ciemność - nicość... ale ciągle czas ucieka mi przez palce. Na kosmetykę przyjdzie jeszcze czas ;)
Ostatni rok dał mi nieźle w kość. Schemat praca-dom-szkoła-praca-dom and so on... Początkowo myślałam, że dam radę, że będę się tu pojawiać, ale życie napisało inny scenariusz. Dlatego w sumie sama nie wierzę, że znowu piszę. Ale widzę u siebie zrywy żołędziowe co roku, i obym w tym roku płynęła na tej fali jak najdlużej ;) 

Mam Wam do pokazania kilka zaledwie rzeczy, ale pierwszy niech będzie sweter, z którego jestem dumna jak paw ;)

Mój pierwszy w życiu! 





Co do włóczki, jest miękka, sunie po drutach i naprawdę przyjemnie się z niej robi, natomiast nie wiem co mnie podkusiło, żeby wybrać włóczkę z takim włosiem (?!?). Po praniu jest o niebo lepiej, włoski się jakby "uleżały" :P, a sweter jest nadal bardzo miękki i przyjemny. Polecam i nie polecam. Zależy co kto lubi ;)













Sweter dokładnie sprawdzony przez moją Babcię ;) Mówi, że będą ze mnie ludzie ;)




Uściski jesienne!

A.