W głowie mam milion pomysłów. Na drutach dwa rozpoczęte swetry, niedokończone czapki, sprute rękawiczki... i tylko te żołędzie wychodzą masowo spod moich rąk ;) Możecie się śmiać, możecie drwić, ale w życiu nic tak mnie nie odstresowywało jak one. I tak bardzo cieszą oko!
Trzy lata temu wstawiłam TUTAJ żołędziowy tutorial i może i zaniedbałam bloga, może i pojawiam się i znikam... ale kolaż i w tym roku musi być ;)
Kto jest za łapka do góry!
Tymczasem zostawiam Was z kilkoma dzisiejszymi zdjęciami. Tak po prostu, bo to był fajny dzień :)
Lots of Love
-------
A.












