Stołek, już nie taki nowy w zasadzie, ale "odnowiony". Pokolorowany włóczką. Zdobi od kilku dni nasz przedpokój. Buty wiąże się od razu lepiej ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stołek. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 października 2011
środa, 3 sierpnia 2011
dla niej i dla niego
Miesiąc temu napisałam "I'm back" i przepadłam ... moje jedyne usprawiedliwienie to wakacyjne odizolowanie mnie od włóczek;) Tym, którzy tu nadal zaglądają bardzo dziękuję:))) i chociaż ręce mam ostatnio pełne roboty to skrobnę choć kilka linijek i pokażę stołki ...
Te stołki to nasze stoliki nocne :)
Nie napiszę, że długo szukaliśmy idealnych stoliczków, bo tak nie było - pojechalismy raz do sklepu - nic nam się nie podobało, a jak już coś mało wiele wpadło w oko, to nie dość że było drogie to nijak nam nie pasowało ... Najpierw pomyślałam o krzesłach, bo gdzieś kiedyś widziałam takie stoliki nocne, ale szybko porzuciłam tę myśl , gdy tylko wyobraziłam sobie stertę ciuchów przewieszonych przez oparcie. Zakupiliśmy zatem najtańsze taboreciki z Ikea. Wymarzyłam sobie, że będą turkusowe - bo mało oczopląsu nie dostałam, jak zobaczyłam turkusowa kuchnię i szafę Dag-eSz :D Koniec końców, zaczęłam dziergać kolorowe kwadraty, więc tylko je przebieliłam olejem...
Zrobilam dwie wersje - dla niej i dla niego;) i muszę stwierdzić, że ta dla niego podoba mi się bardziej;)
Chciałam Wam pokazać jak wyglądają przy łóżku, ale zrobiłam kilkanaście zdjęć i żadne mi się nie podobało... poza tym nadal nie mamy lampek nocnych więc może jeszcze kiedyś pokażę je na właściwym miejscu...
P.S. Nadal nie mogę komentować (!) i odpowiadać na Wasze komentarze (za które bardzo dziękuję!!!) Gdzie niegdzie uda mi się wysłać anonimowy komentarz, ale nie wszędzie mogę:/ a na swoich blogach nie mogę wcale:( Niebawem powinno się to zmienić (oby jak najszybciej!)
Mo., nakładki na klosze zrobiłam z włóczki Merino :)
wtorek, 5 lipca 2011
czwartek, 10 lutego 2011
Krótka historia pewnego zapyziałego stołka
Czasem trudno jest mi się z czymś rozstać. Czasem widzę ogromny potencjał w rzeczach, które dla innych są zbędnym kłopotem. To moje drugie podejście do odnowienia starego mebla.
Stołek pozostał w naszym mieszkaniu po byłych właścicielach. Służył nam dzielnie podczas remontu, a potem zapyział. Stanął gdzieś w kącie i marzył o czasach swojej świetności, która była równie odległa jak czasy cerat* na stole... Żal było mi go wyrzucić, a komu miałabym go oddać? Postanowiłam go ożywić i zrobić z niego użytek.
Czy udało mi się tchnąć w niego nowe życie?
Coś mi mówi, że stołek jest bardzo szczęśliwy w swym nowym outficie ;)
* do cerat nic nie mam, zamierzam nawet niebawem zakupić pewną :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













