Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renifer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą renifer. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 stycznia 2013
niedziela, 2 grudnia 2012
O tym, że czasem (trzeba czasu...)
Szydełkowanie to moja pasja i to nie ulega żadnej wątpliwości.
Nie chciałam zaszufladkować się w babcinych kwadratach (które bardzo lubię) i zaczęłam tworzyć małe formy przestrzenne. Krok po kroku dochodziłam do różnych rezultatów. Część z tego co wyszło spod moich rąk widzieliście na tym blogu, ale niektóre prace nigdy nie ujrzą światła dziennego lub zawczasu zostały sprute...
We wszystko co robię wkładam kawał swojego serca, poświęcam swój czas, czasem też czas najbliższych. Ciężko mi przetrawić fakt, że moja praca idzie na marne, że czas został niejako stracony... Choć kiedy o tym myślę zawsze dochodzę i tak do wniosku, że tylko na tym zyskuję. Uczę się nowych kombinacji, obmyślam nowe połączenia, szydełkuję i pruję na zmianę, aż w końcu osiągam efekt, który mnie zadowala...
Zanim powstał ten renifer...
... był jego przodek...
Jakiś czas temu dostałam zlecenie. Od mojego Męża ;) A żeby było śmieszniej - na głowę jelenia ;) Trochę pomyślałam, znalazłam wolną chwilę i zabrałam się do pracy. Po drodze stwierdziłam, że to będzie renifer i zrobiłam nos, który przekonał mnie, że idę w dobrym kierunku... Im więcej oczek przepłynęło przez moje szydełko tym byłam bardziej zadowolona. Minuty na zegarku uciekały jak szalone i nie wiadomo kiedy z 20 zrobiła się 2 w nocy... Zakończyłam głowę i wręcz w stanie euforii (że zrobiłam coś tak fantastycznego!) poszłam spać. Rano mój entuzjazm nieco opadł, tym bardziej, że oczy, które doszyłam już na śpiąco były krzywe, a domownicy nie omieszkali się lekko uśmiać. A trzeba Wam wiedzieć, że wszystko co robię przechodzi ostrą krytykę w domu ;) Także skwituję to słowami mojej Córki - to nie jest renifer - to pies, tyle, że ma rogi :) A rogi nie byle jakie, lepsze niż cała reszta ;)
Nie poddałam się ;) Krytyka zaprawiła mnie w boju i z pokorą podeszłam do kolejnego starcia ;)
Małymi kroczkami, kawałek po kawałku powstała głowa renifera, która zyskała w domu dobre noty ;) Nie jest w pełni skończona - do dorobienia pozostało podgardle/ szyja i zaszycie głowy z tyłu. Póki co nie mam na to czasu...
Renifer tymczasowo zadomowił się w naszym przedpokoju, ale docelowo ma wisieć w salonie obok fotografii z Norwegii... taki jest plan...
Nie przedłużając, pozostawiam Was z garstką zdjęć nowego domownika, w którego włożyłam masę pracy i całe serce. To efekt kilku niedospanych nocy...
Wykorzystałam starą włóczkę od Babci, której nie potrafię zidentyfikować i bawełnę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












